Odkryj, czym zajmują się ludzie z TBSCG
Podstawą TBSCG są ludzie, mężczyźni i kobiety. Jak wygląda ich życie poza pracą? Tutaj odkryjesz to, czym się interesują.

Bertrand: “W samolotach nie ma niebieskiego ekranu śmierci!”

Dzięki swojemu przyjacielowi pilotowi Bertrand zrealizował swoje marzenie z dzieciństwa: podróż w kokpicie samolotu. Wraz z CTO TBSCG wejdźmy na pokład Boeinga 747 lecącego z cargo do Singapuru.

Plane inspectionPoleciałeś niedawno do Singapuru. Ale nie byłeś w przedziale pasażerskim…

 Tak, poleciałem do Singapuru w kokpicie komercyjnego samolotu. Nie był to samolot pasażerski, ale maszyna cargo. To mój przyjaciel, Cyrille, pilot TNT zaproponował, żebym poleciał. Wylecieliśmy z Liège, platformy towarowej tego przewoźnika. Miałem okazję zobaczyć wszystkie etapy lotu.

To znaczy?

Na lotnisko dotarliśmy około północy. Wszystkie kontrole zajęły około godziny. Zaczyna się od wzrokowego sprawdzenia samolotu. Kapitan bada wszystkie ważne elementy: kadłub, silniki, podwozie. Wewnątrz, wchodzi do przedziału cargo, który zajmuje dolny pokład B747-400. Zrobiłem to wraz z nim, po raz pierwszy widząc silnik odrzutowy z tak bliska. Jak mógłbym go opisać? Gigantyczny, wielki, brutalna siła.

Ostatnie etapy przygotowania do lotu mają miejsce w kokpicie. Kapitan sprawdza masę załadowanego frachtu, drogę i pogodę, jak również ilość potrzebnej nafty. Tego dnia potrzebowaliśmy jej 129 ton na 60 ton ładunku.

Boeing B747-400Ile osób było na pokładzie?

Było nas czworo: kapitan – pilot, kapitan instruktor - pilot rezerwowy, pierwszy oficer... i ja. Wszyscy członkowie załogi śpią na zmianę po trzy godziny. W kokpicie zawsze znajdują się dwaj piloci.

Startowałem w kokpicie na środkowym, nieco przesuniętym do tyłu siedzeniu. To naprawdę robi wrażenie. Kiedy słyszysz „V1”, wiesz że musisz wystartować; samolot nie może się już zatrzymać ze względu na długość pasa startowego. Dlatego po prostu musisz polecieć. Nawet jeśli coś się stanie. Następnie pilot mówi “rotate” i pociąga za stery, by podnieść samolot i wystartować.

Po raz pierwszy wziąłeś udział w takim locie. Co Cię do tego skłoniło?

Bardzo często jestem pasażerem i chciałem zrozumieć zasady latania. Nigdy nie bałem się podróży lotniczych, więc nie zmieniło to mojego ich postrzegania. Teraz znacznie łatwiej potrafię odróżnić fazy lotu: manewry, które wykonuje samolot, by zmienić kurs, wyciąganie i wciąganie podwozia, wyrównanie lotu przed lądowaniem.

Jesteś specjalistą od IT. Co mógłbyś nam powiedzieć o IT na pokładzie samolotu?

Systemy IT zainstalowane w samolotach to starodawna technologia. W 2011 roku Intel wciąż produkuje układy 8086 do komputerów lotniczych. Pamiętaj, że mikroprocesor 8086 zainstalowany był w Twoim pierwszym PC-cie IBM z 1983 roku! Trzeba powiedzieć, że certyfikowanie mikroprocesora do zastosowań lotniczych to bardzo skomplikowany proces z udziałem algorytmiki.

Inside the planeTo samo dotyczy oprogramowania. Wszystkie programy, który dostają się na pokład są rygorystycznie testowane, by upewnić się, że się nie “wywalają”. Innymi słowy, oprogramowanie musi działać bez względu na dane wejściowe.

Zarówno w przypadku sprzętu jak i oprogramowania nie chodzi o wydajność a o bezpieczeństwo. W samolotach wie ma więc żadnych słynnych Niebieskich Ekranów Śmierci.

Gdybyś miał zatrzymać tylko jedno wspomnienie z tego lotu, to byłoby to...?

Dwie godziny po starcie poszedłem spać do koi na górnym pokładzie. Spałem tam bardzo dobrze na wielkim łóżku przez około pięć godzin. Kiedy się obudziłem, byliśmy 35 000 stóp nad New Delhi, z niesamowitym widokiem na Himalaje.

Chciałbys to powtórzyć?

Tak! Rozmawiałem juz z Cyrille. Następnym razem chciałbym polecieć z Liège do Hong-Kongu drogą 888, która przebiega nad Himalajami.